Program dopłat do samochodów elektrycznych może jeszcze otrzymać dodatkowe finansowanie. Według deklaracji Ministerstwa Klimatu i Środowiska w grę wchodzą przesunięcia z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) nawet na poziomie 100-300 mln zł. Ostateczna decyzja będzie jednak zależeć od zgody Komisji Europejskiej.
Nawet do 300 mln zł na sfinansowanie wszystkich wniosków w NaszEauto. Potrzebna decyzja Komisji Europejskiej
Rynek elektromobilności w Polsce wstrzymał oddech po wyczerpaniu środków w programie NaszEauto - co miało miejsce pod koniec stycznia. Pojawiło się jednak światełko w tunelu - Ministerstwo Klimatu i Środowiska deklaruje chęć zasilenia programu kwotą do 300 mln zł, pochodzącą z przesunięć w Krajowym Planie Odbudowy.
Przypomnijmy, że jeszcze w październiku 2025 budżet programu NaszEauto został zmniejszony o ponad 400 mln, a sam program rozszerzono o nowe grupy beneficjentów oraz dodatkowe pojazdy zeroemisyjne. Zmiany te wywołały niepokój zarówno u dealerów, jak i potencjalnych nabywców, gdyż pojawiła się niepewność czy wnioskujący, którzy zamawiali swoje samochody elektryczne - zdążą złożyć wniosek zanim budżet programu się wyczerpie.
Zainteresowaniem programem NaszEauto było rekordowe w grudniu 2025 i styczniu 2026. W efekcie - pod koniec stycznia dostępna pula środków w programie została wyczerpana. Teraz jednak rząd rozważa scenariusz, w którym nikt, kto złożył prawidłowy wniosek przed zamknięciem naboru, nie odejdzie z kwitkiem.
Rząd planuje przesunięcie od 100 do 300 mln zł z KPO, aby wypłacić dopłaty wszystkim, którzy prawidłowo złożyli wnioski w programie NaszEauto przed wyczerpaniem puli. Czyli niejako chce zwrócić część środków, które zostały
KPO jako koło ratunkowe dla osób z listy rezerwowej
Minister Klimatu i Środowiska, Paulina Hennig-Kloska, w wywiadzie dla Wirtualnej Polski potwierdziła, że resort intensywnie pracuje nad rozwiązaniem problemu luki finansowej.
– Będziemy jeszcze chcieli dokonać przesunięć z Krajowego Planu Odbudowy, żeby wszystkie osoby, które prawidłowo złożyły wnioski do końca terminu, otrzymały środki. Szacujemy, że dodatkowe środki wyniosą między 100 a 300 mln zł - zadeklarowała szefowa resortu.
Takie wsparcie pozwoliłoby na sfinansowanie „kolejki” wniosków, które utknęły na liście rezerwowej z powodu wyczerpania budżetu.
Hennig-Kloska: „Wolę dopłacać do elektryków, niż opodatkowywać auta spalinowe”
W dyskusji o sensowności dotowania zakupu drogich samochodów elektrycznych, minister Hennig-Kloska przedstawiła jasną argumentację. Przypomniała, że obecny system wsparcia jest alternatywą dla znacznie bardziej dotkliwego rozwiązania, jakie planował poprzedni rząd.
– Program dopłat do elektryków wszedł w miejsce powszechnego podatku od aut spalinowych, który do reform KPO wpisała ekipa Morawieckiego. Wolę dopłacać do elektryków, niż powszechnie opodatkowywać osoby o niższych dochodach, które jeżdżą starszymi samochodami spalinowymi - tłumaczy minister.
Jednocześnie resort podkreśla, że przyszłość dopłat dla osób prywatnych nie jest jeszcze przesądzona. Obecnie trwa ewaluacja dotychczasowego programu pod kątem jego efektywności środowiskowej. Ministerstwo nie ukrywa, że nowym priorytetem jest walka z wykluczeniem transportowym poprzez inwestycje w tabor autobusowy - miejski i podmiejski.
Przypomnę, że program dopłat do elektryków wszedł w miejsce powszechnego podatku od aut spalinowych[...].Natomiast ważniejsze jest, żeby postawić na dobry transport zbiorowy w miastach - mówi minister Paulina Hennig-Kloska.
Kluczowe będą teraz dwa czynniki: zielone światło od Komisji Europejskiej na modyfikację KPO i przesunięcie środków na program NaszEauto oraz rządowa analiza priorytetów.
Rząd musi rozstrzygnąć, co skuteczniej poprawi stan środowiska - dalsze dotowanie aut osobowych czy radykalne przyspieszenie wymiany floty autobusowej. Branża elektromobilna nie ukrywa, że liczy na kontynuację wsparcia, bo tylko nowy impuls finansowy pozwoli utrzymać ubiegłoroczną dynamikę rejestracji aut zeroemisyjnych.
Kluczowa decyzja w rękach Komisji Europejskiej
Choć polski rząd deklaruje chęć przesunięcia środków, ostateczna decyzja nie zapadnie w Warszawie. Ostatnie słowo należy do Brukseli. Każda zmiana w wydatkowaniu funduszy z KPO wymaga formalnej zgody Komisji Europejskiej.
Bruksela będzie musiała ocenić, czy zwiększenie budżetu na prywatne auta elektryczne przyniesie lepszy efekt ekologiczny niż np. przyspieszenie wymiany autobusów na niskoemisyjne w regionach.
Co z wnioskiem o dopłatę do elektryka po wyczerpaniu środków?
Do tej pory można było składać wnioski na listę rezerwową. Jednak jest szansa na zwiększenie puli środków, co oznacza że wszystkie osoby które złożyły wnioski i otrzymają pozytywną ocenę - mogą otrzymać dopłatę do 40 000 zł. Decyzja o zwiększeniu puli środków zależy od Komisji Europejskiej.
Do 300 mln zł dodatkowo na dopłaty w programie NaszEauto - podsumowanie
Losy programu ważą się na linii Warszawa - Bruksela. Rząd musi przekonać Komisję Europejską do przesunięć w KPO, a samemu odpowiedzieć na pytanie:
gdzie każda wydana złotówka na samochody BEV zadziała lepiej na rzecz klimatu? Czy w prywatnych garażach, czy w komunikacji miejskiej? Bez jasnej deklaracji o 'wskrzeszeniu' dopłat, trudno będzie powtórzyć sprzedażowy sukces aut elektrycznych z ubiegłego roku.
Branża motoryzacyjna liczy na pozytywne rozstrzygnięcie. Kontynuacja wsparcia jest kluczowa dla budowy zaufania do nowej technologii i realizacji ambitnych celów klimatycznych, przed którymi stoi polski transport.
Koniec programu NaszEauto - wykorzystano 100% środków - co dalej?