Od stycznia do sierpnia 2026 r. w Unii Europejskiej zarejestrowano ponad 1,6 mln nowych samochodów w pełni elektrycznych. To nie jest rekord jednego kraju ani jednego miesiąca, tylko obraz całego rynku. A dla polskich kierowców to przede wszystkim zapowiedź tego, co za kilka lat pojawi się w komisach i na portalach ogłoszeniowych.
1,64 mln BEV w osiem miesięcy
Najnowsze dane ACEA, opublikowane 24 września i udostępnione w Polsce przez PZPM, pokazują skalę zmiany. W pierwszych ośmiu miesiącach 2026 r. w UE zarejestrowano 1 641 333 nowe samochody w pełni elektryczne, co dało im 21,7% rynku. Rok wcześniej było to 15,8%. W ciągu dwunastu miesięcy elektryki zyskały więc prawie sześć punktów procentowych udziału, a to tempo, jakiego w motoryzacji nie widuje się często.
Symbolicznie ważny jest jeszcze jeden szczegół. Samochodów benzynowych zarejestrowano w tym samym okresie 1 634 733, a ich udział spadł do 21,7% z 28% rok wcześniej. Oznacza to, że w liczbach bezwzględnych nowych elektryków było w UE więcej niż nowych aut z silnikiem benzynowym.
Francja i Niemcy ciągną rynek
Wzrost nie jest rozproszony, tylko napędzany przez największe rynki. W trzech z czterech największych rynków BEV, które łącznie odpowiadają za 64% wszystkich rejestracji elektryków w UE, dynamika była bardzo wysoka: Francja +74,2%, Niemcy +53,1%, Dania +40,9%. Belgia również rosła, choć wolniej, o 13,1%.
Te kraje to nie przypadek. Niemcy, Francja i Belgia od lat są głównymi źródłami samochodów, które trafiają do Polski z importu. To, co jest tam dziś rejestrowane jako nowe, jutro zasili europejski rynek wtórny.
Spalinowe tracą grunt
Druga strona tej samej historii to kurczący się segment klasycznych napędów. Łączny udział aut benzynowych i z silnikiem Diesla spadł do 29%, wobec 37,5% rok wcześniej. Rejestracje benzyniaków zmalały o 18,6%, a najmocniej we Francji, o 35,8%. Diesel ma już tylko 7,3% rynku, w porównaniu z 9,4% przed rokiem.
Warto przy tym zachować proporcje: elektryki nie są jeszcze liderem. Najczęściej wybieranym napędem pozostają hybrydy (HEV) z udziałem 36,6%, a hybrydy plug-in mają 10% rynku. Kierunek jest jednak jednoznaczny: rynek przesuwa się od czystego spalania w stronę elektryfikacji, a pełne BEV rosną w nim najszybciej. Cały rynek nowych aut w UE urósł w tym czasie o 5,3%, więc wzrost elektryków nie wynika z ogólnego ożywienia, tylko z realnej zmiany struktury sprzedaży.
Dlaczego to ważne dla Polski
Duża część nowych samochodów w Europie Zachodniej trafia do flot firmowych, leasingu i wynajmu długoterminowego. Takie auta zwykle wracają na rynek po trzech-czterech latach i zaczynają drugie życie jako używane. Jeśli w 2026 r. co piąte nowe auto w UE jest elektryczne, to około 2029-2030 r. na rynku wtórnym pojawi się bezprecedensowa podaż kilkuletnich elektryków.
Dla Polski, która od lat jest jednym z największych importerów używanych aut w Europie, oznacza to kilka konsekwencji:
Po pierwsze, wybór. Zamiast pojedynczych ofert z wysokimi cenami kupujący będzie mieć do dyspozycji dziesiątki modeli w różnych wersjach, z różnymi pojemnościami baterii i przebiegami.
Po drugie, ceny. Większa podaż powinna naturalnie wywierać presję na ceny używanych BEV, co może sprawić, że elektryk stanie się realną alternatywą dla kilkuletniego auta spalinowego także w budżecie przeciętnego kierowcy.
Po trzecie, nowe pytania. Przy używanym elektryku kluczowe przestają być rozrząd czy dwumasa, a zaczynają się liczyć stan baterii (SOH), historia ładowania, gwarancja na akumulator czy dostęp do aktualizacji oprogramowania. Kupujący będą potrzebować rzetelnej wiedzy, jak takie auto ocenić.
Rynek wtórny to następny etap elektromobilności
Dyskusja o samochodach elektrycznych w Polsce wciąż koncentruje się głównie na nowych autach, dopłatach i infrastrukturze ładowania. Dane ACEA pokazują jednak, że prawdziwa masowa zmiana przyjdzie tylnymi drzwiami, przez rynek używany. To, co dziś Francuzi, Niemcy czy Belgowie kupują w salonach, za kilka lat będzie stało na placach w Polsce.
Dlatego warto już teraz uczyć się, jak czytać raporty z diagnostyki baterii, jak sprawdzać historię pojazdu i które modele najlepiej znoszą upływ lat. Na Motoelectro będziemy się temu przyglądać regularnie.