Budżet programu NaszEauto nie zostanie powiększony. Chociaż minister Paulina Hennig-Kloska zapowiadała taką możliwość, Ministerstwo Funduszy nie zgodziło się na przesunięcie dodatkowej gotówki. Informację tę potwierdził sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Krzysztof Bolesta. Co to oznacza? Osoby, które złożyły wniosek po 27 stycznia (kiedy skończyły się pieniądze z KPO), nie otrzymają dofinansowania. Program NaszEauto został ostatecznie zamknięty. Budżet programu NaszEauto nie zostanie zwiększony - resort funduszy zablokował przesunięcia w KPO
Kluczowym momentem dla losów programu była decyzja Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Resort ten nie wyraził zgody na propozycję Ministerstwa Klimatu i Środowiska, która zakładała przesunięcie niewykorzystanych funduszy w ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO) na poczet dopłat do aut elektrycznych.
Budżet w wysokości 1,18 mld zł został zamknięty
Koniec dotacji i spadek sprzedaży aut elektrycznych?
Koniec dopłat od razu odbił się na wynikach sprzedaży. Dane statystyczne za luty 2026 roku pokazują wyraźne wyhamowanie:
- W grudniu 2025 auta elektryczne (BEV) stanowiły 11,3% rejestracji, podczas gdy w lutym 2026 wskaźnik ten spadł do zaledwie 3,9%.
- Sprzedaż elektryków w samym lutym zmniejszyła się o około 11% w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej.
Te liczby pokazują, jak bardzo rozwój elektromobilności w Polsce jest uzależniony od państwowych dotacji. Bez nich cena zakupu pojazdu bezemisyjnego staje się dla wielu nabywców barierą nie do przejścia.
Elektromobilność - spowolnienie w osobówkach, dynamiczny wzrost w transporcie ciężkim
Co ciekawe, dokładnie w tym samym czasie, gdy segment elektrycznych aut osobowych notuje wyhamowanie, w innym miejscu rynku widzimy spektakularne ożywienie. Chodzi o sektor ciężki, który właśnie wchodzi w fazę najszybszego wzrostu w swojej historii.
Statystyki CEPiK z końca lutego 2026 roku potwierdzają, że segment elektrycznych samochodów ciężarowych (powyżej 3,5 t) znajduje się w fazie intensywnego rozwoju. Obecnie po polskich drogach porusza się 445 takich pojazdów. Choć liczba ta może wydawać się skromna w porównaniu do osobówek, tempo przyrostu jest imponujące - w ciągu ostatnich 12 miesięcy rynek urósł o ponad 102%.
Dynamika ta stale przyspiesza. W całym 2025 roku polski park ciężkich elektryków powiększył się o 200 sztuk (wzrost o 98%), natomiast sam początek 2026 roku przyniósł rekordowy skok o niemal 179%.
Nie ma zgody na przesunięcie środków z KPO. Co to oznacza dla kupujących?
Pula programu NaszEauto ze środków KPO w wysokości 1,18 mld zł nie zostanie powiększona. Dla osób, które liczyły na dofinansowanie, sytuacja jest jasna: program NaszEauto w obecnej formule przeszedł do historii. Wnioski, które trafiły na listę rezerwową po styczniowym zamknięciu naboru, nie zostaną sfinansowane. Pieniądze otrzymają tylko wtedy, gdy zwolnią się one po odrzuceniu wniosków z głównej listy.
Obecnie ciężar walki o klienta spadł na producentów i dealerów. Aby utrzymać zainteresowanie samochodami elektrycznymi, salony samochodowe wprowadzają kampanie rabatowe, starając się „zrekompensować” brakujące 18 750 zł lub 27 000 zł dopłaty z własnej marży.
Co dalej? Piłka po stronie dealerów
W obliczu braku państwowych pieniędzy, ciężar zachęcania klientów do elektromobilności spadł na barki producentów i dealerów. Żeby nie stracić chętnych na elektryki, salony wprowadzają duże obniżki, które mają zastąpić brakujące dopłaty z budżetu państwa.